Termin przedawnienia roszczeń polisolokatowych

autor: Maciej Broniecki

17.08.2018

Termin przedawnienia roszczeń polisolokatowych

Dzisiejszy wpis odnosi się oczywiście do niedawnych uchwał Sądu Najwyższego z dnia 10 sierpnia 2018 r. (sygn. III CZP 13/18, III CZP 20/18, III CZP 22/18 – niepubl.). Zasadniczo ich treść sprowadza się do twierdzenia, że polisa z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym nie jest „czystą” umową ubezpieczenia, ale ma charakter mieszany. W konsekwencji dla konsumentów uwikłanych w te toksyczne produkty otwiera się perspektywa dłuższego, bo nawet 10 letniego terminu przedawnienia roszczeń.

Czy jestem zaskoczony powyższą wykładnią? Nie, bo w praktyce podnoszenie zarzutu przedawnienia roszczeń przy UFK nie ostawało się w tych sprawach, z którymi miałem do czynienia.

Wyjaśnienia bowiem wymaga, że roszczenie konsumenta o zapłatę p-ko ubezpieczycielowi opiera się na bezpodstawnym wzbogaceniu się tego ostatniego wskutek pobrania tzw. opłat likwidacyjnych, uznawanych za niedozwolone. Co to oznacza w procesie?

Odwołam się tu tradycyjnie do wykładni sądowej, która już wcześniej stykała się z takimi kazusami.

W jednym z orzeczeń Sąd Okręgowy w Warszawie Wydział V Cywilny – Odwoławczy w wyroku z dnia 22 listopada 2017 r. (sygn. V Ca 1844/17 – źródło: Portal Orzeczeń Sądów Powszechnych) stwierdził, że „dla oceny przedawnienia przedmiotowego roszczenia błędne byłoby zastosowanie trzyletniego termin przedawnienia roszczeń określonego w art. 819 Kc, przy kwalifikowaniu roszczenia jako wynikającego z szeroko rozumianej umowy ubezpieczenia. Skoro bowiem umowy ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym łączą w sobie element ubezpieczeniowy i inwestycyjno-oszczędnościowy, umowy takie nie stanowią stricte umowy ubezpieczenia, lecz umowy nienazwane, co do których przepisy nie przewidują szczególnego terminu przedawnienia roszczenia. Z tego względu do roszczeń wynikających z umów takich, jak zawarta przez strony w niniejszym postępowaniu, należało stosować ogólny termin przedawnienia przewidziany w art. 118 k.c., tj. termin 10-letni.

Co ciekawe, „Sąd Okręgowy nie miał wątpliwości, podobnie jak Sąd I instancji, iż umowa ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym jest umową mieszaną z elementami klasycznego modelu umowy ubezpieczenia na życie i postanowieniami charakterystycznymi dla umów, których celem jest inwestowanie kapitału (tak też Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 18 grudnia 2013 r., I CSK 149/13, OSNC 2014/10/103). W rozpoznawanej sprawie przedmiotem umowy było właśnie nie tylko ubezpieczenie życia powoda (umowa ubezpieczenia na życie), ale i długoterminowe gromadzenie środków finansowych przez nabywanie jednostek uczestnictwa ze środków pochodzących ze składek (umowa ubezpieczeniowego funduszu kapitałowego).Trzeba było przy tym podkreślić, że za dominujący w umowie tego rodzaju, który zawarły strony, należało uznać aspekt kapitałowy, a nie ubezpieczeniowy, uzasadniający pogląd, że cel umowy zakładał istnienie długotrwałego stabilnego stosunku prawnego, łączącego strony w celu zgromadzenia jak najwyższego kapitału i wygenerowania możliwie najlepszego efektu ekonomicznego dla ubezpieczającego, co zapewniać miało także ubezpieczycielowi określone korzyści. Na dominujący charakter aspektu kapitałowego umowy wskazywało również porównanie wysokości świadczenia w przypadku zajścia zdarzenia ubezpieczeniowego ze świadczeniem inwestycyjnym.

Stanowisko SN-u w praktyce orzeczniczej nie jest więc stanowiskiem nowym, ale daje nowy impuls do dalszej walki z UFK.

Kontakt z nami